Strona glówna
Forum
Partytury z A Dramatic Turn Of Events
Wpisał: Mrówa   
13.12.2011.

  

Alfred Music Publishing wydał właśnie dwa zeszyty z zapisami nutowymi wspartymi przez teksty, dzięki którym rozłożycie najnowszy album na czynniki pierwsze i nauczycie się go grać na gitarze i klawiszach niczym nasza magiczna piątka! Sprawdźcie też pozostałe produkty wydawcy z palety Dream Theater, może o niektórych nawet nie mieliście pojęcia? ;)

 

   

 

 
 

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 13.12.2011. )
 
Metropolis PT 2: Scenes From A Memory na winylu
Wpisał: Mrówa   
23.10.2011.

 

Zespół zapowiedział kolejną reedycję jednego z największych swoich dokonań. Wydany ponad dekadę temu concept album Metropolis PT 2: Scenes From A Memory, przez wielu uważany za najlepszy w dyskografii, ukaże się na podwójnym 180-gramowym winylu za pośrednictwem Brookvale Records i Enjoy The Ride Records. Zamówienia można składać już teraz, natomiast premiera wydawnictwa planowana jest na piątek 25 listopada.

 

 
   

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 23.10.2011. )
 
Live At Budokan na Blu-Ray
Wpisał: Mrówa   
24.09.2011.

   

17 października Eagle Rock Entertainment wyda koncert z Budokan Hall w Tokio

Live At Budokan z 2004 roku na nośniku Blu-ray.

 

 

   

 

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 24.09.2011. )
 
The Great Update
Wpisał: Mrówa   
14.09.2011.

 

Nadszedł czas na wielką aktualizację strony naszego fanclubu! Wiele się wydarzyło w zespole od odejścia Mike'a Portnoya. Muzycy postanowili kontynuować swoją podróż komponując i szukając nowego perkusisty. Owe poszukiwania można obejrzeć w trzyodcinkowym serialu The Spirit Carries On - odcinki: pierwszy, drugi i trzeci. Pod uwagę brani byli tacy zawodowcy jak Virgil Donati, Marco Minnemann, Peter Wildoer, Thomas Lang, Derek Roddy, Aquiles Priester i Mike Mangini, który ostatecznie zajął pozycję perkusisty.

 

 

 

 

13 września nakładem wytwórni Roadrunner Records ukazał się najnowszy album A Dramatic Turn Of Events, na który składają się utwory:

 

1. On The Backs Of Angels
2. Build Me Up, Break Me Down
3. Lost Not Forgotten
4. This Is The Life
5. Bridges In The Sky
6. Outcry
7. Far From Heaven
8. Breaking All Illusions
9. Beneath The Surface

 

On The Backs Of Angels został wybrany pierwszym singlem promującym album, do którego powstał videoclip. Płyta ukazała się w standardowym wydaniu, rozszerzonym (zawierającym dodatkową płytę DVD z serialem The Spirit Carries On) oraz kolekcjonerskim (dodatkowe instrumentalne mixy, album na dwóch winylach, podkładkę gramofonową, obraz okładki oraz losowo dodane 50 wejściówek Ticket For Life).

Latem zespół ruszył w trasę "rozgrzewającą", w trakcie której 28 lipca uwzględnili katowicki Spodek z zespołem Amplifier. W przyszłym roku, dokładnie 29 stycznia, razem z Periphery odwiedzą poznańską Arenę podczas A Dramatic Tour Of Events.

 

Mike Portnoy aktualnie skupia się na pracy ze swoim nowym zespołem Adrenaline Mob. My natomiast otworzyliśmy fanpage na Facebooku , a na dniach nowe layouty strony i forum.

   

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 14.09.2011. )
 
Mike Portnoy opuszcza Dream Theater
Wpisał: Moonchild   
09.09.2010.

Perkusista, lider i założyciel zespołu opuścił Dream Theater. Oto jego oświadczenie (tłum. Kevlom)

 

"Napiszę teraz coś, czego nigdy nie spodziewałem się napisać:

Po 25 latach postanowiłem opuścić Dream Theater....zespół, który założyłem i szczerze kochałem przez ćwierćwiecze.

Dla wielu może to być kompletnym szokiem i przez niektórych będzie to zapewne źle zrozumiane, ale proszę, uwierzcie, że nie była to łatwa decyzja...to coś, z czym borykałem się od mniej-więcej roku.

Tworząc razem z Hail, Transatlantic i Avenged Sevenfold przez ubiegły rok, doszedłem do smutnego wniosku, że granie z nimi dawało mi więcej frajdy, niż z Dream Theater...

Proszę, nie odbierzcie tego źle, kocham chłopaków z DT, łączy nas długa historia, przyjaźń i głęboka więż...sęk w tym, że myślę, że potrzebujemy chwili przerwy...

Dream Theater zawsze było moim niemowlakiem...pielęgnowałem je każdego dnia od 1985 roku...24/7, 365 dni w roku...nigdy nie robiąc sobie przerwy od niekończących się obowiązków związanych z DT (nawet, kiedy zespół odpoczywał w czasie między trasami i wydawaniem płyt)...pracując ponad siły i robiąc daleko więcej, niż większość ludzi przy zdrowych zmysłach zrobiłaby dla zespołu...

Ale doszedłem do wniosku, że DT to maszyna, która zaczyna mnie wypalać...i naprawdę potrzebowałem przerwy od zespołu, by ocalić związek z pozostałymi członkami i utrzymać mojego ducha DT żądnym tworzenia i zainspirowanym.

Krążyliśmy w niekończącym się cyklu pisanie utworów/nagrywanie/trasa przez prawie 20 lat (kiedy to nadzorowałem KAŻDY aspekt bez przerwy), więc kiedy kilkumiesięczne odpoczynki od DT były nam bardzo potrzebne, szczerze wierzyłem, że zespół po prostu zgodzi się na okres "dłuższego oddechu" by naładować baterie i "uchronić siebie, przed samym sobą"... 

Niestety, podczas rozmowy z chłopakami, stwierdzili oni, że nie podzielają moich uczuć i postanowili kontynuować beze mnie, nie robiąc żadnej przerwy...zaproponowałem nawet, wbrew swoim pierwotnym założeniom, byśmy robili okazjonalne prace w ciągu 2011 roku, ale nie tak miało się stać...

Podczas gdy to naprawdę boli, kiedy myślę o Dream Theater bez Mike'a Portnoy'a (cholera, mój ojciec stworzył nazwę zespołu!!), nie chcę stać na ich drodze...więc postanowiłem się poświęcić i po prostu opuścić zespół by nie hamować ich wbrew ich woli....

Co dziwne, właśnie przeczytałem wywiad, w którym zapytano mnie o przyszłość DT a ja mówiłem o "podążaniu za głosem własnego serca i byciu szczerym z samym sobą"...niestety muszę to powtórzyć w tym właśnie momencie, moje serce nie jest z Dream Theater...a ja po prostu "zaliczałbym" kolejne projekty, i z pewnością NIE byłbym szczery z samym sobą gdybym został w imię obowiązku, bez przerwy, którą czułem, że potrzebowałem.

Życzę chłopakom najlepszego i mam nadzieję, że muzyka i dziedzictwo, które razem stworzyliśmy, będzie cieszyła fanów przez nadchodzące dekady...Jestem dumny z każdego wydanego przez nas albumu, każdej napisanej piosenki i każdego zagranego koncertu.

Przepraszam wszystkich zawiedzionych fanów na świecie...Naprawdę próbowałem uzdrowić sytuację i sprawić by wszystko znów grało...Naprawdę chciałem przerwy (a nie rozpadu)...ale szczęścia nie można wymusić, musi ono wyjść od wewnątrz....

Wy fani DT, jak sami zresztą wiecie, jesteście najlepszymi fanami na świecie, dla was zawsze się starałem i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną przez resztę mojej muzycznej wędrówki, gdziekolwiek mnie ona nie poprowadzi....(i znając moją filozofię pracy, nie zabraknie muzycznych projektów z MP!)

Pogrążony w smutku...
Wasz nieustraszony ex-leader i drummer,
MP"


Źródło: http://www.facebook.com/notes/mike-portnoy/mike-portnoy-leaves-dream-theater/137362372974878

Skomentuj: http://dream-theater.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=1293&start=0&st=0&sk=t&sd=a

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 19.06.2011. )
 
Mike Portnoy Wywiad
Wpisał: Moonchild   
07.07.2010.

Prezentujemy wam nowy wywiad z Mikiem Portnoyem przeprowadzony w czerwcu podczas jednego z koncertów gdzie Dream Theater supportuje Iron Maiden tłumaczenie wywiadu:bam-bam wielkie podziękowania za włożony trud:)

 

Jak tam trasa z Iron Maiden?
MP: Dobrze. Ale jeśli mam być szczery, bycie "openerem" jest dla nas dziwną sprawą. Robiliśmy to tylko kilka razy w naszej karierze. Więc z jednej strony to świetnie być na scenie z IM, z którymi dorastaliśmy. Byli wielką częścią naszej historii, a także inspiracją. Z drugiej strony musimy się dopasować do mniejszej ilości miejsca na scenie, krótszych setlist i rzeczy, które przytrafiają się, gdy jesteś "openerem". Więc jest to nieco dziwna sprawa dla nas, ale z drugiej strony jest tego wszystkiego warta.

Jak odbierają was fani Iron Maiden? Czy was akceptują?
MP: To powód dla którego tu jesteśmy. Chodzi o to, by zdobyć nieco nowych przyjaciół z paczki fanów Iron Maiden. To główny powód, dlaczego jesteśmy na tym tourze i póki co idzie świetnie. Wśród fanów IM jest wielu takich, którzy są z nimi od lat i być może nie znają zespołu, jakim jest DT, więc ... Ułożyłem setlistę, która reprezentuje "metalową" stronę muzyki Dream Theater. Jest ona taka sama co wieczór, co jest również dla nas niezwykłe. Myślę jednak, że jest to taka setlista, którą ci fani będą w stanie "załapać", zrozumieć. Żadnych 20-minutowych utworów, więcej "metalowej" strony i "hitów" - nie, żebyśmy mieli jakieś- a po prostu takich utworów, które są nieco łatwiejsze w odbiorze.

Pierwszych kilka płyt IM było czysto metalowych, teraz jednak stali się oni bardziej progresywni.
MP: Tak, jeśli spojrzysz na tracklistę ich nadchodzącego albumu zobaczysz na niej utwory 11-minutowe, 9-minutowe ... więc tak, zdecydowanie stali się nieco bardziej "progresywni". Jednak zawsze byli, np. na "Poweslave" masz "Rime of the Ancient Mariner". Zawsze zajmowali się progresywną stroną metalu, więc dlatego mieli na nas tak duży wpływ w czasach naszej młodości.

Jakie plany ma DT po tej trasie?
MP: Po tym DT robi roczną przerwę. Jesteśmy w trasie od zeszłego czerwca, więc to dla nas końcówka. Nie spodziewaliśmy się nawet, że będziemy o tej porze koncertować. Sądziliśmy, że już skończymy. I wtedy pojawiła się oferta IM, na którą przystaliśmy. Kiedy ta trasa się skończy, udaję się od razu na tour z Avenged Sevenfold, z którymi będę grał przez pozostałą część roku, dosłownie dzień po lecę do LA na próby z nimi.

Krążą plotki, że DT ma nagrywać nowy album w 2011
MP: Tak. To znaczy przypuszczamy, że tak. Taki jest plan. Generalnie, po trasie robimy sobie nieco wolnego a następnie zbieramy się na nagrywanie, więc jestem pewien, że i tym razem nie będzie inaczej.

Czy nadal tworzycie materiał samodzielnie (pojedynczo)?
MP: Nie, żaden z nas. Tworzymy jedynie razem. Wszystkie nasze albumy powstały od początku do końca wspólnymi siłami w studiu.

Perkusista Avenged Sevenfold, Jimmy Sullivan był Twoim wielkim fanem. Twój udział w nagraniach i trasie to dla nich zapewne wielki zaszczyt, a także bardzo miły gest z Twojej strony.
MP: To również dla mnie zaszczyt, być takim "wybrańcem", zapytanym o zrobienie tego ze względu na sytuację. Wiesz, gdy wszedłem do studia i nagrałem swoje partie- to było coś, co było dla mnie zaszczytem. Chciałem jak najdokładniej zagrać partie The Rev'a na ten album. A7X straciło swego brata w niesamowicie młodym wieku. Miał tylko 28 lat, więc była to tragedia, którą musieli przetrwać. Chciałem tam wejść i zaopiekować się jego "dziedzictwem"- partiami, które miał zagrać. Więc zrobiłem swoje. W tym czasie mieliśmy świetne relacje z chłopakami. Są naprawdę świetni i nagrywanie tej płyty sprawiło mi wielką przyjemność. Powiedziałem im, że jeśli z wielką chęcią pojadę z nimi w trasę i- na szczęście- ich trasa zaczyna się, gdy trasa DT dobiegnie końca.

Czy takie szybkie zmiany są dla Ciebie łatwe?
MP: W ciągu moich ostatnich 15-20 lat grałem z wieloma artystami. Nawet w tym roku gram koncerty z 4 różnymi zespołami, które bardzo się od siebie różnią: DT, A7X, Transatlantic i Hail! To pokazuje, że mój gust muzyczny jest bardzo szeroki, uwielbiam wiele stylów muzycznych i to jeden z powodów, dlaczego gram z innymi artystami.

To zawsze odświeżające spotkać muzyka, który odbiera muzykę na takim poziomie, a także jest tak pochłonięty tym, co robi.
MP: Nie wszyscy są tacy. Z pewnością pozostali muzycy w moim zespole nie są tacy. Ale jest taki pewien rodzaj osobowości. Może jest w tym nieco "obsesyjności" lub to po prostu autentyczny fan muzyki i sztuki. I to właśnie ja. Zawsze byłem tym bardzo zainteresowany, nawet gdy byłem dzieckiem. Byłem jedynym dzieciakiem w bloku, który miał 500 albumów w swojej kolekcji. To po prostu typ człowieka, którym jestem.

A także fakt, że kolekcjonujesz bootlegi i sposób, w który zachęcasz fanów, by byli fanami ...
MP: Robię wiele w DT ze względu na fanów. Wszystko, co robię dla Dream Theater- obojętnie czy to fan clubowe CD czy oficjalny bootleg, strony internetowe, fora itd.- wszystko, co robię w DT jest dla fanów, ponieważ wiem, czego sam zawsze chciałem od moich ulubionych zespołów. Zmienianie setów co noc i bycie pewnym co do tych wszystkich rzeczy bierze się ze mnie, ponieważ sam jestem wielkim fanem i chcę to pokazać naszym fanom.

Po tych wszystkich latach, czy czujesz się dobrze, będąc określanym jako "progresywny"?
MP: Nigdy nie czuliśmy się z tym źle, nawet 20 lat temu, kiedy zespoły próbowały unikać tego słowa jak plagi, nawet Tool czy Radiohead. Przez lata zespoły nie lubiały tego określenia, nam zaś nigdy nie przeszkadzało. DT zawsze było dumne, będąc określanym w ten sposób. Trudno zaprzeczyć, że to typ zespołu, jakim jesteśmy. Jesteśmy zespołem progresywno-metalowym. Mamy elementy prog rocka i heavy metalu. Zawsze pisaliśmy długie, 15-minutowe utwory i mieliśmy rozbudowane sekcje instrumentalne. Nasz zespół powstał niejako z odbitek zespołów progresywnch jak Rush, Genesis, Yes i zespołów metalowych jak IM, Judas Pries czy Black Sabbath. My zawsze byliśmy dumni z bycia "progresywnymi" i zauważam, że aktualnie światu nie przeszkadza już to określenie, a nawet jest "cool" bycie takim, bowiem pojawia się mnóstwo takich kapel. To dlatego zaczęliśmy Progressive Nation i to dlatego tak to nazwałem. Pokazuję w ten sposób, że słowo "progresywny" nie oznacza w tych czasach Genesis czy King Crimson. Słowo to przyjmuje teraz wiele różnych form, od Opeth po Porcupine Tree.

Czy uważasz, że 15-minutowy utwór będzie przez przeciętnego fana rocka niedoceniony?
MP: Tak. Lecz używasz określenia "przeciętny", więc- tak- przeciętny rock fan nie chce słuchać 15-minutowych numerów. Przeciętny fan filmów również nie chce siąść i czytać napisów przez 2 godziny. Jednak nie celujemy w przeciętnych słuchaczy. Celujemy w takich, którzy chcą "nieco więcej" od swojej muzyki.

Dwa najnowsze albumy DT były wydane na płytach winylowych. Doszło także do odrodzenia się, jeśli chodzi o winyle. Czy nadal je kolekcjonujesz?
MP: Nie zbieram tak, jak niektórzy- prawdziwi fanatycy na tym punkcie, ale czasem owszem. Nadal mam moją kolekcję nagrać z lat 60, 70, 80. Osobiście nie jestem z tych, którzy zachwycają się ich dokładnością. Naprawdę sądzę, że CD brzmią świetnie. Mi w wydaniach winylowych chodzi bardziej o ich opakowania i okładki. Gdy zaczynaliśmy nagrywać swoje pierwsze nagrania, miałeś to wielkie 12-calowe opakowanie, na którym mogłeś znaleźć teksty, a także cieszyć się okładką czy obrazkami, które nagle, niestety, zmniejszyły się do rozmiarów płyty CD, a współcześnie nadal się zmniejszają do rozmiaru miniaturki na iTunes. Za czasów winyli mogłeś prawdziwie cieszyć się doświadczeniami związanymi z posiadania nowego nagrania. Jako dzieciak uwielbiałem brać nowy album KISS czy Led Zeppelin, siadać, puszczać płytę, słysząc igłę, musząc przewrócić płytę na jej drugą stronę w jej połowie, a w międzyczasie podziwiać okładki i zdjęcia na opakowaniu i wkładkach. Wiesz, brakuje mi tego. Tych doświadczeń. Ale nie możesz być zbyt nostalgiczny. Jest 2010 rok. Dzieciaki mogą cieszyć się swoją muzyką w dużo prostszy, szybszy sposób.

 

http://www.goldminemag.com/article/dream-theater-mike-portnoy-talks-about-sharing-the-road

Bądź pierwszym który skomentuje

Zmieniony ( 22.06.2011. )
Czytaj całość…
 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 nast. » koniec »»

Pozycje :: 1 - 7 z 62

Statystyki

Odwiedzin: 32133

Dzisiaj: 27

Logowanie

Odwiedza nas 2 gości

© 2009 Metropolis - Dream-Theater.pl, designed by Mrówa - Antistic Design & Bednario.